-Co? Co to znaczy "czym"? - powiedział nieszczęsny Will.- O co tu chodzi?
- Posłuchaj Willu, nie jesteś zwykłym człowiekiem. Jesteś tym, który ma wypełnić przeznaczenie Zakonu Templariuszy. Nie wiesz skąd masz Znamię? - powiedział jeden z członków, James.
- Nie mam żadnego znamienia... - odpowiedział chłopak.
- Wystarczy, James. Nie naszym przeznaczeniem jest mówić o tym Willowi.
- Przepraszam... - odpowiedział zawstydzony, bo wiedział, że mistrz ma rację.
- Posłuchaj, synu. Pojedziesz daleko. Damy ci mapę z wy wyznaczoną trasą. U celu spotkasz pewnego człowieka... Mojego przyjaciela. Powiedz, że jesteś moim synem. Da ci posiłek i pokój w swoim domu. On ci wszystko wyjaśni. Oczywiście nie musisz jechać jeśli nie chcesz.
Will intensywnie myślał. W jego głowie znajdowała się jedna wielka plątanina myśli, domysłów, pytań bez odpowiedzi. O co chodzi?
- Nie martw się, Will. To nic strasznego. Wszystkiego się dowiesz w odpowiednim czasie... - Zaczął mistrz, ale nie skończył, bo gburowaty John przerwał mu.
- Nie chcę przerywać tej wzruszającej wypowiedzi, ale jeśli To ma się spełnić przy pomocy Willa to nie mamy zbyt wiele czasu. - powiedział.
- Cicho, John. - odrzekł złowieszczo mistrz.
- Emm... A tak właściwie to do kogo dokładnie mam pojechać?
Zapadła cisza, bo nikt tak naprawdę nie wiedział o kim mówił mistrz, więc tylko szeptano z przejęciem o tym co być może ma się wydarzyć.
- Cóż... Nazywa imię ma Adam.
Słuchajcie, chcę Wam podziękować. 2 rozdziały i prawie 50 wyświetleń! Jesteście niesamowici! :)
Polecajcie, czytajcie, rozgłaszajcie, komentujcie. Dziękuję! ;) ~ Justtiny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz